11 kwietnia 2002 roku mieliśmy zaszczyt gościć Księdza Profesora Henryka SKOROWSKIEGO SDB

EUROPA OJCZYZN

Aksjologiczny wymiar narodowego dziedzictwa kulturowego w kontekście integracji europejskiej (tekst skrócony)

Temat integracji europejskiej wpisał się na stałe w pejzaż współczesnego życia. Dotyczy to także naszej polskiej rzeczywistości. O jedności Europy można oczywiście mówić w różnych aspektach: ekonomicznym, politycznym, społecznym, instytucjonalnym itp. Jednym z nich, jak się wydaje bardzo istotnym, jest aspekt kulturowy. Pytając bowiem o Europę należy mieć na uwadze nie tylko jednostkę geograficzną czy polityczną, ale przede wszystkim  pewną wspólnotę wartości i kultury. Jest to próba poszukiwania fundamentu aksjologicznego dla jedności Europy.

W tym miejscu należy postawić pytanie. Co było podstawą dawnej jedności Europy? Czy jedność taka w ogóle istniała? Są to pytania, na które warto odpowiedzieć mówiąc o współczesnej i przyszłej integracji Europy. Jeśli bowiem przyjąć że historia jest dobrą „nauczycielką” życia, to może ona także nią być w poruszanej kwestii integracji. Jak stwierdza Joel-Benoit d`Onario, każdy kraj, jak również każdy kontynent określa bowiem jego historia. Podobnie jest także z kontynentem europejskim. I dlatego, zdaniem Autora, Jan Paweł II tak często mówiąc o integracji Europy odwołuje się do jej przeszłości.
Z pełną odpowiedzialnością można mówić o historycznej jedności Europy. Była to jednak jedność na zasadzie unifikacji i uniformizmu, ale jedność przy zachowaniu i poszanowaniu określonej płaszczyzny różnorodności. Można powiedzieć, że Europa po prostu była jednością w wielości. Podstawą tak rozumianej jedności była kultura. W tym miejscu należy postawić pytanie: jaka kultura?
Nie ulega wątpliwości, że kultura wyrosła z wielorakich korzeni: greckich, rzymskich, judeo-chrześcijańskich, arabskich, humanistycznych. Mimo wielorakich źródeł kultura ta była jednak określoną, odrębną, swoistą całością, w której określone wartości takie jak: godność osoby, idea wolności, poszanowanie prawdy, tolerancja zajmowały centralne miejsce.
Mówiąc zatem o historycznej jedności Europy, której podstawą była jej kultura nie można pominąć w niej wartości chrześcijańskich. Dlatego w pełni zasadnie mówi się o chrześcijańskiej aksjologii kultury europejskiej, stanowiącej historyczną jedność Europy. Takie stwierdzenie nie oznacza oczywiście, że Europa i chrześcijaństwo utożsamiają się. Oznacza natomiast, że nie można jednak zrozumieć kultury europejskiej, jako podstawy jedności Europy, bez podkreślania jej chrześcijańskich elementów.
Czy Europa kontynuuje swoją kulturową tradycję? Czy bazuje wciąż na tym samym fundamencie kulturowym rozbudowując tylko elementy dawnej konstrukcji, czy też fundament ten został świadomie odrzucony i w tym samym geograficznie miejscu rozpoczęto tworzenie czegoś nowego?
Europa z pewnością nie odrzuciła swojej kulturowej tradycji. Nie oznacza to jednak, iż nie mamy do czynienia z kryzysem europejskiej kultury. Wyraża to dobitnie Jan Paweł II stwierdzając: „To przecież w tym stuleciu stworzono światopogląd, w imię którego człowiek może odbierać życie drugiemu człowiekowi dlatego, że jest innej rasy, ponieważ należy do takiej grupy etnicznej, ponieważ jest Żydem, ponieważ jest cyganem, ponieważ jest Polakiem ... A potem znów mit klasy. To wszystko to także dziedzictwo europejskie.”
Można powiedzieć, że kryzys kultury europejskiej jest niewątpliwy. To właśnie tu w Europie pojawiły się prądy sprzeczne z wartościami religijnymi i moralnymi; wybuchły dwie wojny światowe, które spowodowały ogrom cierpienia wielu narodów i pogrążyły całą ludzkość w strachu i terrorze; rozpowszechniły się na cały świat ideologie, które w wielu miejscach świata wywierają poważny wpływ. Na długiej liście dramatów i tragedii Europy znajdują się również niewierności wierzących wynikłe z dostosowania się ludzi Kościoła do ducha świata. Można zatem powiedzieć, że historia Europy jest także pełna napięć i sprzeczności. Ma też swoje ciemne strony.
Tak rozumiany kryzys europejskiej kultury jest przede wszystkim kryzysem etyki spowodowanym utratą wyczucia wartości moralnych, które są także wartościami chrześcijańskimi.
W tym sensie kryzys ten jest kryzysem chrześcijańskiego elementu europejskiej kultury: „Przemiany świadomości europejskiej, doprowadzone, aż do najbardziej skrajnych zaprzeczeń chrześcijańskiego dziedzictwa pozostają w pełni zrozumiałe jedynie w odniesieniu do chrześcijaństwa. Kryzysy kultury europejskiej są kryzysami kultury chrześcijańskiej. ... Ateizm europejski jest wyzwaniem, które należy widzieć w perspektywie świadomości chrześcijańskiej;  jest bardziej buntem przeciwko Bogu i niewiernością wobec Boga, aniżeli zwykła negacją Boga ... Kryzys i pokusa człowieka europejskiego i Europy są kryzysem i pokusą chrześcijaństwa i Kościoła w Europie.”
Kryzys zatem europejskiej kultury, w tym także, a może przede wszystkim wartości chrześcijańskich w tej kulturze jest faktem. Nie jest to jednak kryzys tak głęboki, by trzeba mówić
o przerwaniu europejskiej tradycji kulturowej. Zwracają na ten fakt uwagę biskupi polscy stwierdzając, że „prawda, pokój i sprawiedliwość wraz z innymi wartościami ewangelicznymi, które legły u podstaw chrześcijańskiej tożsamości europejskiej, poprzez nauczanie jej świętych Patronów: Benedykta, Cyryla i Metodego, także i dzisiaj stanowią podstawę współżycia narodów Europy.”
Tak też rozumiany kryzys kultury w sferze jej aksjologii znalazł się u podstaw rozbicia Europy. To właśnie zanegowanie wielu podstawowych wartości moralnych doprowadziło do europejskich podziałów, w tym wielkiego podziału na Wschód i Zachód Europy.
W świetle dotychczasowych refleksji sprawą oczywistą wydaje się być przekonanie, iż mówiąc dzisiaj o jedności Europy nie można tylko myśleć o scaleniu w wymiarze politycznym
i gospodarczym, ale także kulturowym. Chodzi zatem także, a może przede wszystkim o kulturę, o jej europejskie oblicze, tzn. o powrót do kultury europejskiej jako podstawy rzeczywistej integracji Europy. Jeśli bowiem stwierdzono powyżej, iż podstawą dawnej jedności Europy była jej kultura jako nośnik wielorakich wartości, a następnie, że przyczyną podziałów na tym kontynencie był kryzys tej kultury, to faktem oczywistym jest, iż rzeczywista integracja musi uwzględnić odnowę tej kultury. Chodzi o powrót do rzeczywistej kultury europejskiej. Ona bowiem jest czynnikiem jedności. W tym miejscu rodzi się pytanie: jaka kultura jest godna miana kultury europejskiej? Jest to pytanie zarówno o koncepcję, jak i o przedmiotową treść tej kultury.
Ocena jakości kultury europejskiej jest sprawą fundamentalną dla faktycznej jedności Europy. Nie ulega wątpliwości, że jedynie kultura oparta na wartościach chrześcijańskich godna jest miana europejskiej. Fundamentem Europy  jest oparta na chrześcijańskiej aksjologii  wizja osoby ludzkiej oraz wynikające z niej wartości etyczne. To właśnie stąd pochodziło wiele pobudek do zachowań
i przedsięwzięć, jakie – przynajmniej później – pojawiły się poza Kościołem, niekiedy występowały także przeciw niemu. Wystarczy wspomnieć o humanizmie, o roli techniki, znaczeniu nauki i odkryć, jak też o randze praw człowieka. Podobnie ma się sprawa z konkretnymi przejawami humanitaryzmu Europy, widocznymi jeszcze w ruchach inspirowanych przez chrześcijaństwo, np. dziełach dobroczynnych, które jednak oddaliły się od wiary chrześcijańskiej lub wręcz wyobcowały się z niej. Dziś zapomina się często o tym pochodzeniu, zaprzecza się mu; bywa ono także zniekształcane. I dlatego dla Jana Pawła II jest oczywiste, iż Europa nie może porzucić chrześcijaństwa jak przygodnego towarzysza podróży, który stał się jej obcy, podobnie jak człowiek nie może porzucić podstaw swojego życia i nadziei, nie popadając przy tym w dramatyczny kryzys.
Stwierdzenie, iż taka kultura jest godna miana europejskiej, która oparta jest o chrześcijańską wizję człowieka i wynikające stąd wartości etyczne, nie oznacza powrotu do historycznego stadium istnienia Europy. Nie może ona jednak nie uwzględniać owego historycznego aspektu. Byłoby to budowanie bez fundamentu, czyli po prostu na niebezpiecznym gruncie. Porzucenie tej tradycji byłoby zdradą kultury europejskiej w samej jej istocie. Oznacza to, że budując współczesną jedność należy uwzględnić płaszczyznę kultury  z jej chrześcijańskimi wartościami jako właściwy fundament duchowej jedności Europy. Chodzi o powrót do właściwej aksjologii tej kultury, tzn. do fundamentalnego katalogu wartości wynikających z godności człowieka jako osoby. Można zatem powiedzieć, że fundamentem jedności współczesnej Europy w jej wymiarze duchowym winna być, oparta na chrześcijańskiej wierze, wizja osoby oraz wynikające z niej wartości etyczne. Porzucenia tej właśnie tradycji w budowaniu przyszłości byłoby zdradą kultury  europejskiej, a tym samym zagrożeniem jej przyszłości.
Z kolei to właśnie na duchowej jedności, ugruntowanej na silnym fundamencie aksjologicznym kultury, można dopiero budować rzeczywistą integrację w innych płaszczyznach,
a mianowicie politycznej, społecznej i gospodarczej. Rzeczywista zatem europeizacja to sięgnięcie do chrześcijańskich wartości kultury europejskiej  będącej fundamentem nie tylko duchowej jedności, ale jedności wielopłaszczyznowej.
Przemiany dokonujące się w Polsce od 1989 roku dotyczą czterech zasadniczych płaszczyzn,
a mianowicie: politycznej, społecznej, gospodarczej i kulturowej. Nas interesuje ta ostania płaszczyzna, chociaż jest ona mocno powiązana z innymi płaszczyznami w tym przede wszystkim płaszczyzna polityczną.  Przemiany w płaszczyźnie kulturowej miały doprowadzić do stworzenia przestrzeni właściwego funkcjonowania człowieka i grup społecznych w nowej rzeczywistości stworzonej na miarę wielkości człowieka jako jednostki i wspólnoty osób. Pojawiło się w tym zakresie wiele zjawisk pozytywnych, w tym między innymi rzeczywisty dostęp do narodowego i regionalnego dziedzictwa kulturowego. Tu jednak rodzi się nowy problem. Jest nim współczesne dążenie do jedności – do globalizacji. Czy globalizacja – w naszej rzeczywistości owa jedność Europy – nie stoi w sprzeczności ze światem ojczyzn. Czy jest jeszcze miejsce na ojczyzny, czy też odeszły one do lamusa historii? Czy Europa może być Europą ojczyzn?
    Stojąc na gruncie nauki społecznej Kościoła  jako etyki personalistycznej, aby uniknąć twierdzeń i postaw skrajnych, należy świat  ojczyzn przeanalizować w perspektywie podstawowego dobra jakim jest człowiek w swej godności. Człowiek jest bowiem podstawowym podmiotem życia polityczno – społeczno – gospodarczo – kulturowego. To zatem co jest dobrem  i wartością dla człowieka uznane być winno za wartość współczesnego życia społecznego. Pytanie więc o miejsce ojczyzn w jednoczącej się Europie jest pytaniem o aksjologiczny wymiar tychże ojczyzn.

Jednoczenie się Europy zagrożeniem czy szansą ojczyzn

Nauka społeczna Kościoła nieustannie podkreślała konieczność zachowania własnej tożsamości kulturowej przez poszczególne grupy narodowe, etniczne i regionalne. W kontekście integracji europejskiej przypomina, iż nie może się ona dokonywać przez zacieranie i niszczenie nie tylko narodowych kultur, ale także kultur etnicznych. Już w tym miejscu należy zatem podkreślić, iż w świetle nauczania Kościoła Europa musi być ojczyzną ojczyzn nie tylko tych wielkich, ale także tych małych. W tym sensie Kościół podkreśla wartość etnicznego dziedzictwa, tzn. jego aksjologiczność.
    Nie ulega jednak wątpliwości, iż owo dziedzictwo kulturowe może być wielorako zagrożone w swej aksjologiczności i bogactwie. W naszej polskiej rzeczywistości było ono zagrożone przez totalitaryzm komunistyczny.  Pomijamy tu analizę tamtego kresu.
Okres tego zagrożenia dziedzictwa odszedł jak się wydaje bezpowrotnie. Współczesna rzeczywistość, światowa i europejska,  wydaje się jednak ujawniać nowe zagrożenia owego dziedzictwa. Podstawowym zagrożeniem wydaje się być źle pojęta globalizacja i integracja w ramach współczesnego świata, w tym także Europy. Obawy wynikające z tego zagrożenia wyraził między innymi w sposób dobitny bp T. Pieronek podsumowując stanowisko Episkopatu wobec zjednoczenia Europy: „Kościół popiera starania Polski o szybką integrację z Europą, choć ma pewne obawy, aby w procesie tej integracji uszanowano tożsamość Polski, zarówno jej suwerenność, jak i specyfikę kultury, w tym także religii. Chcemy się znaleźć w Europie, ale pamiętając, że w dziedzictwie kultury europejskiej jest pewne specyfikum polskie, dotyczące zwłaszcza wierności chrześcijańskim korzeniom kultury europejskiej. Jesteśmy za tym, aby w Europie mogli mieć swój dom wszyscy, także ci, którzy nie są chrześcijanami, ale chodzi  nam o zachowanie tej wspólnej tożsamości.”
Sama tendencja do globalizacji i integracji, rozumiana jako dążenie do jedności, jest z samej swej istoty zjawiskiem pozytywnym. Nie przekreśla to jednak faktu,  ze tendencja ta może nieść ze sobą niebezpieczeństwo i zagrożenie dziedzictwa kulturowego.
Może to mieć i faktycznie ma miejsce wtedy, gdy następuje tzw. absolutyzacja owego dążenia do integracji i jedności. Absolutyzowanie niesie bowiem ze sobą niebezpieczeństwo uniformizmu. Dzisiejszy uniformizm oznacza położenie akcentu nie tyle na jedność, ile raczej na ujednolicenie, co konsekwentnie dalej niesie ze sobą niebezpieczeństwo zatracenia, a nawet totalnego zniszczenia wszelkiej różnorodności kultur narodowych i etnicznych a także regionalnych. To właśnie niebezpieczeństwo zniesienia bogactwa różnorodności kulturowej kryje w sobie uniformizm jako wynik absolutyzowania globalizacji we współczesnej Europie. Następstwa tego procesu mogą być wybitnie negatywne. Jest to ostatecznie depersonalizacja i niszczenie bogactwa dziedzictwa kulturowego w bogactwie jego różnorodności. Rodzić się w ten sposób może cywilizacja tzw. „twardej techniki”, której jedną z podstawowych cech jest między innymi niszczenie dziedzictwa kulturowego ojczyzn. Ostatecznie stwierdzić należy, że niebezpieczeństwo źle pojętej globalizacji może być zagrożeniem narodowego dziedzictwa kulturowego.
Drugim istotnym zagrożeniem dla wartości kultury ojczyzn, dotyczącym także polskiej rzeczywistości, jest lansowana przez niektóre ugrupowania polityczne teza, że trzymanie się własnych tradycji w dobie współczesnej, rodzi niebezpieczeństwo pojawiania się nacjonalizmów. Teza ta znalazła podatny grunt w niektórych środowiskach. I chociaż w polskiej rzeczywistości badania i obserwcje wskazują jednoznacznie, iż dotychczas nacjonalizm nie zaistniał w III Rzeczpospolitej jako poważny problem, to jednak teza ta jest systematycznie podtrzymywana i ciągle na nowo aktualizowana. Trudno bowiem postrzegać spór o katedrę w Przemyślu, o obiekt klasztorny w Supraślu, czy słowa dotyczące narodu żydowskiego wypowiadane przez niektóre osoby jako poważny problem nacjonalistyczny.
W kontekście tych zagrożeń, należy dopiero podjąć problem aksjologii, czyli wartości ojczyzn.

Ojczyzna nośnikiem wartości

Aksjologicznego wymiaru kultury ojczyzny nie zrozumie się w pełni bez odwołania się do jej podmiotu. W tym bowiem ujawnia się jej aksjologiczność. To właśnie z  różnego sposobu używania rzeczy, wykonywania pracy, wypowiadania się, pielęgnowania religii, kształtowania obyczajów, rozwijania nauki, literatury i sztuki, kultywowania piękna, przez określoną wspólnotę etniczną powstaje dziedzictwo kultury swoiste dla każdej wspólnoty. Podmiotem tej kultury jest zatem wspólnota etniczna, ale rozumiana zawsze jako wspólnota osób. Oznacza to, że dziedzictwo kulturowe ojczyzny należy widzieć w płaszczyźnie osobowej, to znaczy, że nie jest ona procesem anonimowej produkcji, ale że ludzie, zespół osób, a także konkretny człowiek jako członek wspólnoty, jest jej twórcą. Jest ona zawsze wynikiem działania osobowego. W praktyce oznacza to z jednej strony, że ostatecznie człowiek jako osoba i zespół ludzi jako wspólnota osób, jest tym, który tworzy kulturę ojczyzny, z drugiej zaś strony, że między osobą lub zespołem osób, a tym, co jest owocem ich działania istnieje określona więź osobowa, która sprawia, że w tym, co stworzone człowiek pozostawia ślad ludzkiej inteligencji, mądrości, dobra itp., to znaczy ślad samego siebie. Stąd też kultura, w tym także kultura etniczna, jest zawsze „wyrazem człowieka, jest potwierdzeniem człowieczeństwa”.
Dlaczego dotychczasowe dociekania dotyczące podmiotowości dziedzictwa kulturowego były potrzebne w analizie jego aksjologiczności? Dopiero bowiem w kontekście tych stwierdzeń uwidacznia się, że dziedzictwo to, będące wynikiem osobowego działania człowieka jako jednostki i człowieka jako zespołu osób, jest w pewnym sensie odzwierciedleniem duszy konkretnej wspólnoty. Jan Paweł II stwierdza: „kultura w swej najgłębszej rzeczywistości, nie jest niczym innym, jak szczególnym sposobem, w jaki społeczeństwo rozwija swoje relacje z naturą, stosunki międzyludzkie i stosunek do Boga, ażeby osiągnąć prawdziwie ludzki poziom życia: kultura jest stylem życia wspólnego charakteryzującym i określającym społeczeństwo.” W tym właśnie wyraża się aksjologiczność kultury. Jest ona zatem nośnikiem i odbiciem tych wartości, które pozostawia w niej wspólnota etniczna jako wspólnota osób, będąca jej rzeczywistym podmiotem. Najogólniej należy przez to rozumieć, że dziedzictwo kulturowe charakteryzuje się całym skomplikowanym systemem gromadzenia i przechowywania wartości. Dopiero na bazie stwierdzeń dotyczących pochodzenia owego dziedzictwa sensownym jest pytanie, jaką płaszczyznę wartości ono tworzy i zabezpiecza..
W wydobywaniu tych wartości można pójść w kierunku omawiania poszczególnych elementów dziedzictwa kulturowego ojczyzny i ukazywania jakie kryje ono w sobie wartości. Ponieważ jednak dziedzictwo to nie jest luźnym zbiorem wielu elementów, ale stanowi pewną odrębną całość o swoistym wyrazie , w której poszczególne elementy stają się żywymi cząstkami nowej całościowej treści, to takie podejście byłoby mało zasadne. Należy zatem wydobyć pewne płaszczyzny wartości. Pomocne przy tym być może wyakcentowanie określonych płaszczyzn dziedzictw kulturowego ojczyzny. Nie ulega bowiem wątpliwości. że dziedzictwo to jest wprawdzie jedno, ale wielorakie w swoich przejawach, formach i aspektach.
Jego analiza pozwala wydobyć kilka podstawowych płaszczyzn, a mianowicie kulturę materialną /budownictwo, strój/, intelektualną /literatura, dorobek naukowy/, religijną, moralną, techniczna, estetyczną. Są to podstawowe płaszczyzny szeroko rozumianego dziedzictwa kulturowego ojczyzny. Ich zasygnalizowanie jest o tyle istotne, iż pozwala stwierdzić, że tak jak wiele jest płaszczyzn owej kultury, tak też wiele jest płaszczyzn wartości, których kultura ta jest nośnikiem. W tym sensie zasadnym jest twierdzenie, iż dziedzictwo to jest nośnikiem wielorakich i różnorodnych wartości: materialnych, technicznych, intelektualnych, moralno-społecznych, religijnych, estetycznych. Wszystkie wzięte łącznie tworzą świat wartości kultury ojczyzny. Tak wiec dziedzictwo kulturowe ojczyzny, jako organiczna całość i jedność poprzez poszczególne swe elementy jest jednym wielkim nośnikiem wartości.
W odpowiedzi zatem na pytanie o aksjologiczny wymiar ojczyzny w jej dziedzictwie, tzn. o to, jakie wartości wydają się być szczególnie specyficzne dla tegoż dziedzictwa kultury, należy stwierdzić, że charakteryzuje się ono całym systemem „gromadzenia” i „przechowywania” wartości intelektualnych, moralno-społecznych, religijnych a także w jakimś sensie materialnych. W konsekwencji oznacza to, że jej użyteczność dla osoby w dobie dzisiejszej należy widzieć w „tworzeniu” i „zabezpieczaniu” płaszczyzny tych właśnie sfer wartości. Przy tym należy dodać, że są to z jednej strony wartości konkretne  w miarę stałe i sprawdzone wielowiekową „użytecznością”, z drugiej zaś strony wartości najbliższe osobie, bo nośnikiem ich jest najbliższa osobie kultura, w której człowiek rodzi się, dojrzewa i żyje.

Oddziaływanie wartości ojczyzny

W kontekście dociekań dotyczących aksjologicznego wymiaru ojczyzny w jej kulturowym dziedzictwie, należy postawić zasadnicze dla naszych analiz pytanie, co wartości te dają osobie w perspektywie jej doskonalenia się i rozwoju?
W świetle katolickiej nauki społecznej istotnym jest przekonanie, że człowiek, który chce przeżyć swoje życie w pełni po ludzku musi przyjąć, zaakceptować i zinterioryzować określony system wartości, który będzie odpowiadał jego godności jako osoby, i który pozwoli mu się zrealizować w swym człowieczeństwie. To z kolei oznacza, że osoba musi mieć zagwarantowane i stworzone warunki realizacji swej podmiotowości. Chodzi o stworzenie i zabezpieczenie osobie odpowiedniej przestrzeni, w której może ona w sposób właściwy rozwijać się. Człowiek bowiem potrafi realizować siebie jako osoba, tzn. doskonalić się i rozwijać tylko i wyłącznie na drodze możliwości korzystania z wartości, które odpowiadają mu jako człowiekowi. Taką przestrzeń wartości nieodzownych do rozwoju wydaje się stanowić kultura najbliższego osobie środowiska. Zanim jednak będziemy mówić o kulturze w jej wymiarze aksjologicznym kilka myśli należy poświęcić tezie dotyczącej ogólnie problemu: kultura – osoba ludzka.
Powszechnie przyjmuje się dziś pogląd, ze „między człowiekiem a kulturą istnieje sprzężenie zwrotne: człowiek tworzy kulturę i sam jest przez nią stwarzany”. W tym przypadku interesuje nas przede wszystkim drugi człon zasygnalizowanej tezy, tzn. oddziaływanie kultury na osobę ludzką. Powszechnie przyjmuje się, że kultura pojęta bardzo szeroko jest właściwym środowiskiem życia człowieka. Mówi o tym między innymi Jan Paweł II: Kultura jest właściwym sposobem istnienia i bytowania człowieka”. Oznacza to, że każdy człowiek żyje w kulturze i przez kulturę, że jest mocno osadzony w konkretnym środowisku kulturowym. I chociaż nie kultura decyduje o tym, kim jest człowiek w najgłębszej swej bytowej istocie, to jednak właśnie ona „za pośrednictwem skomplikowanych sprzężeń zwrotnych, działających we wszystkich żywych systemach, modyfikuje z kolei rodzaj ludzki”. Stąd też o tym, że poszczególna jednostka staje się takim a nie innym człowiekiem, decyduje w głównej mierze kultura, w którą jest ona wpisana. Zasadnym jest zatem pogląd, że środowisko kulturowe jest nieodzownym warunkiem rozwoju człowieka i to we wszystkich płaszczyznach tegoż rozwoju. Sobór Watykański II wprost stwierdza, że „do prawdziwego i pełnego człowieczeństwa  dochodzi ona /osoba/ nie inaczej jak przez kulturę”, oraz na innym miejscu: „Kościół przypomina wszystkim, że kulturę odnosić należy do pełnej doskonałości osoby ludzkiej”. Janusz Pasierb twierdzi, że dzięki kulturze człowiek „staje ponad determinantami, ponad wszystkim, co go ogranicza, zamyka i więzi, co skazuje na czołganie się po ziemi, dzięki niej potwierdza swoją wolność, mogąc zanegować nawet te prawa, które mu dyktuje własne ciało i krew. Dzięki kulturze człowiek nie tylko wyszedł z dżungli, ale ciągle się może jej przeciwstawiać – w sobie i innych”. W tym kontekście jasne i zrozumiałe staje się stwierdzenie tego autora: „Kultura jest uprawą człowieczeństwa, jest uprawianiem człowieczeństwa”.
Powyższe twierdzenia wykazują w sposób jednoznaczny, iż wpływ kultury poprzez wartości, których jest nośnikiem, jest oczywisty na rozwój osoby ludzkiej. Oczywiście stwierdzenia te należy odnieść także do kultury narodowej. Rozważając zatem wpływ kultury na rozwój osoby, w pierwszej kolejności należy mieć na uwadze jego własną kulturę etniczną. Jest to przecież kultura najbliższa człowiekowi przez sam fakt jego urodzenia w konkretnym środowisku. Ona też wydaje się przede wszystkim wpływać na rozwój i wychowanie człowieka.
Jak twierdzi Jan Paweł II rozwój powinien odpowiadać wrodzonym właściwościom, uzdolnieniom i tradycjom poszczególnych narodów lub grup ludzkich. Tylko wówczas możliwy jest rozwój pełnego i dojrzałego człowiek, zakorzenionego w dziedzictwie swoich przodków, a tym samym mającego również poczucie swej podmiotowości. Stąd też zasadnym jest stwierdzenie, że przede wszystkim własna kultura zapewnia człowiekowi  „osobową integralność, w pełni wyraża jego sposób bycia w świecie, słowem – świadczy o jego osobowej i społecznej tożsamości”.
R. Dubos ujmuje w ten sposób wpływ kultury ojczyzny na rozwój osoby: „każdy z nas nosi
w swej indywidualności odbicie światów, z którymi miał do czynienia. Florenckie kościoły, pałace
i parki, ich widoki, dźwięki, zapachy, warunkują rdzennego florentyńczyka niezależnie od jego woli. Nawet jeśli świadomie nie zdaje sobie z tego sprawy, związane z tym przeżycia stają się nieodłączną cząstką jego „ja”, czynią go czymś nieodwracalnie innym, niż gdyby urodził się w Londynie, Paryżu, Barcelonie czy Nowym Jorku”. Zagadnienie wpływu dziedzictwa kulturowego ojczyzny na rozwój człowieka podejmuje wielu innych autorów. Wszystkie tezy tych autorów można oddać jednym stwierdzeniem: „każdy przedstawiciel ludzkiego gatunku jest ucieleśnieniem ducha miejsca, w którym się rozwija”.
W świetle przytoczonych powyżej tez i twierdzeń, fakt wpływu i oddziaływania środowiska kulturowego, w tym przede wszystkim kultury etnicznej, jest powszechnym przekonaniem nie budzącym żadnych wątpliwości. Jest to jednak twierdzenie bardzo ogólne. Nie wyjaśnia ono całego procesu oddziaływania kultury ojczyzny na rozwój osoby. Chcąc przeanalizować ten właśnie proces, należy w pierwszej kolejności odpowiedzieć na pytanie: jakie wartości niesie ze sobą dziedzictwo kulturowe ojczyzny? Jeśli bowiem kultura ta rzeczywiście wpływa na rozwój osoby, a ten możliwy jest tylko i wyłącznie na bazie wielorakich wartości, to kultura ojczyzny musi być ich nośnikiem.
Najogólniej należy stwierdzić, że dziedzictwo kulturowe ojczyzny swoimi wartościami po prostu obdarza człowieka. Nie należy jednak rozumieć tego  jako determinizmu. Powszechnie wiadomo bowiem, że w całym procesie rozwoju człowiek pozostaje zawsze pierwszorzędnym podmiotem. Stąd owo „obdarzanie” należy rozumieć nieco inaczej. Środowisko wartości „zakodowanych” w kulturze etnicznej jest bezpośrednim światem istnienia osoby. Oznacza to, że człowiek nie tylko styka się z nimi, ale także w jakimś sensie otwiera się na nie, a konsekwentnie dalej, przyswaja je. W takim sensie należy rozumieć określenie, że wartości kultury małej ojczyzny oddziałują na człowieka lub często używane stwierdzenie, iż człowiek nasiąka wartościami własnej kultury. Oddziaływanie to idzie w trzech zasadniczych kierunkach.
Przede wszystkim wartości własnej kultury kształtują osobę. Oznacza to, że wartości rozwoju małej ojczyzny stwarzają przestrzeń rozwoju osoby, a ponieważ są to wartości różne i wielorakie: intelektualne, moralno-społeczne, religijne, estetyczne, można zasadnie wnioskować, że oddziałują one na wiele sfer człowieka, umożliwiając ostatecznie wielopłaszczyznowy rozwój osoby. Nie ulega bowiem wątpliwości, że są to wartości, które „uczą” człowieka, tzn. pomagają mu kształtować jego świadomość i sposób myślenia; uobecniają całokształt prawd religijnych, kształtują świadomość moralną w formie przekonań moralnych, motywacji, uznawanych i akceptowanych postaw; kształtują wreszcie duchową sferę człowieka. Można zatem powiedzieć, że całokształt wartości kultury ojczyzny stwarza człowiekowi przestrzeń jego rozwoju w płaszczyźnie prawdy (rozum intelektualny), piękna (rozwój duchowy), dobra (rozwój moralny), świętości (rozwój religijny). W tym też sensie zrozumiałe i czytelne są słowa Jana Pawła II, że kultura etniczna jest szkołą dokonującą rzetelnego
i uczciwego rozwoju osoby. Chodzi tu o to, co papież na innym miejscu nazwie humanizacją. Pojęcie to oznacza pełny rozwój człowieka, a więc taki, który dokonuje się we wszystkich dziedzinach ludzkiej rzeczywistości, tzn,. rozwój harmonijny, w którym wszystkie sfery przynależności osoby wzajemnie się przenikają.
Oddziaływanie wartości kulturowych ojczyzny na osobę idzie także w drugim kierunku, który określić można w pojęciu „wychowanie”. Powszechnie przyjmowanym jest pogląd, że „kultura  w swoim podstawowym wymiarze to nic innego, jak wychowanie człowieka”, lub jak ujmuje to Jan Paweł II: „Pierwszym i zasadniczym zadaniem kultury w ogóle i każdej zarazem kultury jest wychowanie. W wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to,  ażeby człowiek bardziej stawał się człowiekiem – o to, ażeby bardziej „był” a nie tylko „miał” – aby więc poprzez wszystko, co „ma”, co „posiada”, umiał bardziej i pełniej być człowiekiem – tzn. aby umiał bardziej „być „ nie tyko z drugim, ale także i dla drugich.” Odnosi się to przede wszystkim do kultury małej ojczyzny. Jej rolę wychowawczą należy widzieć w płaszczyźnie tych wartości, których jest nośnikiem. Wartości te, a szczególnie wartości etyczno-społeczno-religijne uświadamiają, ale także ukazują, przekazują i wyznaczają całokształt zachowań do siebie, innych ludzi, świata. Janusz Pasierb tak widzi oddziaływanie ojczyzny na rozwój człowieka: „W kulturze tradycyjnej zamkniętej występowało wiele zjawisk, które składały się na poczucie ładu i harmonii – tymi wartościami kultura obdarzała człowieka. Stosunek do innych ludzi i do świata był w dawnej kulturze uregulowany, unormowany poprzez obrzędy i wzory zachowań. Nawet procesy produkcyjne, zwłaszcza tej produkcji, która była najbardziej powszechna, mianowicie rolniczej czy rzemieślniczej, były unormowane obrzędami. Człowiek wiedział na jakiego świętego miał wyjść w pole i siać i na jakie święto Matki Boskiej miał zacząć żniwa. Nie musieli mu o tym przypominać spikerzy telewizyjni. Także stosunki międzyludzkie, najważniejsze sprawy życia, śmierci, narodzin były unormowane trwałymi obyczajami. Człowiek wiedział, jak powinien się oświadczyć,  i wiedział, jak się przygotować na śmierć. (...) Był czas, gdy człowiek wiedział, że nie wolno pluć do wody, zdawał sobie sprawę, że nie należy rzucać na ziemię chleba; pouczano go również jak się pisze list. Wszystko było właściwie określone. Te zachowania uważano za nieomylne. (...) Człowiek zyskiwał przez to liczne dobrodziejstwa: spokój, harmonię za jedną tylko cenę – za cenę posłuszeństwa, za cenę podporządkowania się miejscowemu kanonowi. (...) W jakimś sensie człowiek czuł się jak w dzieciństwie, tzn. czuł się szczęśliwy, bo nie on te sprawy rozstrzygał. Czyniła to za niego kultura, wielka, opiekuńcza, ciepła i ludzka zrobiona na miarę ludzi, którzy w niej uczestniczyli. Kultura była ogółem zachowań się i ogółem wytworów człowieka. Ciężar regulacji stosunku człowieka do siebie i świata, i innych spoczywał nie na jednostce, ale na kulturze. Istniały wzorce na wszystkie okazje. Tak było w rodzinie, tak było w społeczeństwie, tak było w Kościele.”
Nie będzie to z pewnością błędem, jeśli cały problem oddziaływania kultury w sferze wychowania przeniesiemy na płaszczyznę wartości. W takim ujęciu oddziaływanie to należy widzieć nie jako determinizm osoby poprzez narzucanie jej określonych form zachowania, ale jako propozycję szerokiego wachlarza autentycznych i „sprawdzonych” wartości moralno-etyczno-społeczno-religijnych. Jest to płaszczyzna wartości, często ugruntowana w postawach, obyczajach, normach, które dzięki swej „wartościowości” są godne i powinne zaafirmowania i przyjęcia jako wartości istotne i podstawowe. W takim ujęciu wychowanie poprzez wartości rodzimej kultury idzie w dwóch kierunkach. Pierwszym z nich jest wychowanie sumienia człowieka. Drugi kierunek oddziaływań należy widzieć w płaszczyźnie wychowania do określonego sposobu postępowania w relacji do siebie, drugiego człowieka, wspólnoty, świata, a także Boga.
Oddziaływanie dziedzictwa kulturowego ojczyzny idzie w jeszcze jednym kierunku. Można go nazwać tworzeniem warunków urzeczywistniania własnej podmiotowości, co ma także związek z rozwojem i wychowaniem człowieka. Przede wszystkim wartości własnego kulturowego dziedzictwa umożliwiają człowiekowi poprzez „zakorzenienie” w kulturze odkrywanej własnej osobowej tożsamości. Dotykamy w tym miejscu jakościowo ważnego problemu, jakim jest problem tzw. „zakorzenienia”. Jednym z największych niebezpieczeństw grożących współczesnemu człowiekowi w dobie wielorakich przemian jest tzw. zagubienie w kulturze masowej i społeczności anonimowej. Stąd, jak twierdzi L. Bądkowski: „ażeby, w oszałamiającym nowym świecie człowiek nie utracił swej osobowości, żeby zawsze umiał odnaleźć siebie wśród miliardów ludzi i wśród spraw poza zasięgiem jego wpływu, powinien mieć konkretny, łatwo sprawdzalny przydział. Ten przydział gruntuje go, określa jego miejsce wśród ludzi, których zna, i z którymi łączą go stosunki bezpośrednie i zrozumiałe, oraz wśród spraw, na które posiada wpływ, które z jakąś skutecznością może popierać lub zwalczać. Przydział ten jest tym silniejszy, im mocniejszy jest związek jednostki z otoczeniem.” Człowiek musi zatem mieć poczucie „zakorzenienia” jeśli chce w pełni być podmiotem a nie przedmiotem toczących się procesów polityczno-społeczno-gospodarczych. Badania socjologiczne jednoznacznie wskazują zagubieni, szczególnie ludzi młodych, we współczesnym świecie w momencie gdy pozbawiony on jest możliwości identyfikowania się z określonym, bliskim mu środowiskiem kulturowym. Stąd też potrzeba wspomnianego „zakorzenienia”, które dokonuje się w sposób najbardziej naturalny w oparciu o własne regionalne środowisko kulturowe. Nie ma zatem „zakorzenienia”: bez przeszłości, nie ma go bez środowiska naturalnie i historycznie ukształtowanego pod każdym względem: geograficznym, etnicznym i kulturowym. Jeśli człowiek pozbawiony jest możliwości utożsamiania się z konkretną tradycją, ze wspólnotą większą  od rodziny lecz mniejszą od narodu, z obyczajem i dialektem wyróżniającym go pomiędzy milionami, a wspólnymi dla tysięcy, zatraca się w bezczasowości i masie.” Stąd też poczucie „zakorzenienia”  ma istotne znaczenie dla realizacji własnej podmiotowości. Daje ono bowiem człowiekowi poczucie „bycia sobą i bycia u siebie”.

Uwagi końcowe

Dziedzictwo kulturowe ojczyzny ma swój aksjologiczny wymiar. Ta aksjologiczność ujawnia się w dwóch płaszczyznach:
A/ Jest ono nośnikiem wielorakich wartości, z których najważniejsze to wartości intelektualne, moralne, społeczne, religijne, estetyczne, a także materialne. Ujmując rzecz nieco inaczej, można powiedzieć, że dziedzictwo to miejsce „tworzenia, „przechowywania”, i „przetwarzania” wielorakich wartości. Istotną jego rolę należy widzieć nie tylko w samej ich wielkości i różnorodności, ale także w jakości tych wartości – i wartości stałe, pociągające swą autentyczną wartościowością, bliskie, swojskie i własne. Są to bowiem wartości własnego, rodzimego środowiska.
B/ Wartości dziedzictwa kulturowego ojczyzny tworzą właściwe środowisko rozwoju i funkcjonowania człowieka. Wartości bowiem są nieodzowną przestrzenią funkcjonowania człowieka i jego zakorzenienia w wielkim świecie. Jeśli zatem własne dziedzictwo kulturowe jest nośnikiem nie tylko różnych, ale jakościowo ważnych wartości, to tym samym tworzy on przestrzeń integralnego rozwoju człowieka i realizowania własnej osobowej podmiotowości.
W kontekście tych stwierdzeń wydaje się sprawą oczywistą, iż jednoczący się świat – jednocząca się Europa, nie może zatracić bogactwa różnorodności. W praktyce oznacza to w świetle katolickiej myśli społecznej, iż zjednoczona Europa powinna być OJCZYZNĄ OJCZYZN nie tylko w ujęciu wielkich ojczyzn, ale także małych ojczyzn.
Joomla templates by a4joomla