Był 04 listopada 1794 roku ...

Rocznica Rzezi Pragi po raz pierwszy będzie oficjalnie obchodzona w Stolicy

4 listopada mija rocznica jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Warszawy. Rzeź Pragi zapisała się krwawą kartą w dziejach stolicy, stanowiąc jednocześnie kres Powstania Kościuszkowskiego.

Insurekcja Kościuszkowska była narodowym zrywem przeciw Rosji a następnie Prusom i ich zaborczym zamiarom. Działania zmierzające do zbrojnego powstania stanowiły naturalną kulminację dążeń obozu reform, zapoczątkowanych w czasach Sejmu Czteroletniego. Celem powstańców było utrzymanie niepodległości kraju. Dowódcy mieli świadomość, że z przeważającą siłą wroga można walczyć jedynie stawiając cały naród pod broń. Po raz pierwszy udało się połączyć wszystkie siły polskie, które przystąpiły do wspólnej walki o wolność i niepodległość swojego państwa. Choć na kilka miesięcy, w okresie od 28 maja do 4 listopada 1794 roku, udało się połączyć dawną Rzeczpospolitą a rząd sprawował w tym czasie władzę nad całym terenem w imieniu króla i całego narodu.Po początkowych sukcesach powstańców, Rosjanie z pomocą pruską zaczęli odnosić zwycięstwa. Początkiem końca Powstania Kościuszkowskiego była przegrana bitwa pod Maciejowicami 10 października 1794 roku. Kościuszko, wódz naczelny powstania, nie tylko nie pokonał armii pruskiej dowodzonej przez Fersena, ale przegrał bitwę, został ranny i trafił do niewoli. Od tej pory powstanie zacznie chylić się ku upadkowi. Wieść o niewoli ukochanego wodza (jego popularność przerodzi się w uwielbienie) spowoduje spadek nastrojów i utratę wiary w zwycięstwo. Sytuacji nie poprawi już wybór nowego naczelnika, Tomasza Wawrzeckiego, człowieka uczciwego, dobrego żołnierza i powstańca, ale nienajlepszego polityka. Do problemów wojskowych doszły bowiem jeszcze kłótnie polityczne wśród dowódców odpowiedzialnych za przebieg powstańczych działań.

 

Po klęsce maciejowickiej ostatnim punktem oporu stała się stolica, tu przebywał rząd powstańczy, tu też starano się zgromadzić wszystkie siły wojskowe, jakimi dysponowała władza powstańcza.

 

W XVIII wieku Warszawa była nie tylko głównym ośrodkiem administracyjnym i gospodarczym kraju, ale również stanowiła ważny punkt strategiczny. W stolicy znajdowały się obiekty wojskowe, arsenał, prochownia, garnizon, szkoła rycerska, przez miasto przechodził międzynarodowy, najważniejszy w Rzeczpospolitej, węzeł drogowy. Warszawa była też istotnym punktem operacyjnym. Tu przerzucano przez Wisłę wojska, opanowanie tego punktu umożliwiało więc kontrolę mostów i przepraw przez rzekę. W czasie walk powstańczych wojska rosyjskie przez dłuższy czas oblegały miasto i podejmowały próby jego zdobycia, ale dopiero po przegranej pod Maciejowicami przystąpiły do ostatecznego szturmu i odniosły nad stolicą zwycięstwo.

 

Aleksander Suworow, główny dowódca rosyjski, zdawał sobie doskonale sprawę, że w sytuacji, w jakiej znalazło się powstanie, zdobycie i złamanie stolicy, będzie końcem walk. Warszawa stała się już nie tylko punktem ważnym wojskowo, ale, przede wszystkim, propagandowo. Po połączeniu wojsk rosyjskich i pruskich zdecydowana przewaga leżała po stronie zaborców. Ich plan zakładał szybkie uderzenie i pokonanie obrońców.

 

Polskie dowództwo przez jakiś czas nie było pewne, jaką strategię należy przyjąć. Część dowódców uważała, że dopuszczenie do oblężenia jest niekorzystne i należy dążyć do walki w polu, inni opowiadali się za przeprowadzeniem ewakuacji. Ostatecznie przeważyła jednak koncepcja obrony miasta. Wydano rozkazy przygotowania stolicy, rozpoczęto prace fortyfikacyjne, gromadzenie żywności oraz zbieranie ludzi pod broń. Zarówno wśród wojskowych, jak i ludności cywilnej, brak było jednak wiary w zwycięstwo, duch walki upadł po wzięciu Kościuszki do niewoli. Bardzo powolnie przebiegały prace nad sypaniem wałów obronnych – mimo ogłaszanych wynagrodzeń pieniężnych, mieszkańcy miasta nie spieszyli z pomocą. W rezultacie stolica została słabo przygotowana do obrony, co pogarszało, już i tak niekorzystną, sytuację.

 

Do walki przystąpili żołnierze armii litewskiej oraz ci, którzy ocaleli spod Maciejowic, a także milicja miejska (warszawska i praska). Łącznie siły obrońców nie przekraczały 20 tysięcy ludzi. Suworow rozpoczął szturm ostrzałem artyleryjskim już 3 listopada. Był to zabieg mający na celu zmylenie obrońców – uśpienie ich czujności przez stworzenie wrażenia, że wróg przygotowuje się do długotrwałego oblężenia. Zabieg się powiódł – nikt z dowództwa Warszawy nie spodziewał się, że następnego dnia rozpocznie się zmasowany atak, który w ciągu kilku zaledwie godzin złamie opór.

 

Szturm miał nastąpić od strony Pragi, Suworowowi zależało na odcięciu Warszawy od Wisły (rzeka dzieliła miasto na dwie właściwie niezależne części, między którymi przerzucony był wówczas tylko jeden most). Takie działanie miało doprowadzić do pozbawienia lewego brzegu możliwości aprowizacyjnych. Rosjanie zajęli pozycje o godzinie 3 nad ranem 4 listopada 1794 roku, a już o 5 rozpoczęli szturm; walki trały do 9 rano...

 

Polacy bronili się na trzech odcinkach: centralnym pod dowództwem gen. Józefa Zajączka, południowym – Władysława Jabłonowskiego i północnym – Jakuba Jasińskiego, który poniósł śmierć w walkach. Najwięcej kontrowersji wzbudziła wśród potomnych postawa samego Zajączka; o ile oskarżenia o zdradę historycy uznali za bezpodstawne, o tyle z całą pewnością można mu zarzucić, iż jako dowódca nie stanął na wysokości zadania, załamał się, przestraszył i z zaledwie lekką rana opuścił posterunek. Po zwycięstwie wróg przystąpił do krwawej pacyfikacji, która miała złamać ducha powstańców i przyspieszyć ich klęskę.

 

Sam Suworow tak opisał szturm i rzeź Pragi:

 

Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy. Nasza artyleria polowa przybyła na brzeg i działała tak skutecznie, że zburzyła wiele domów. [...] Po świście pocisków i łoskocie bomb rozległ się jęk i lament z wszystkich stron miasta. Uderzono w dzwon na trwogę. Ten dźwięk ponury, zlewając się z lamentem płaczących, napełniał powietrze przenikliwy jękiem. Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku utonęli w jej nurtach. Widząc swa straszną hańbę zadrżała wiarołomna stolica. [...] (Tekst pochodzi z raportu Suworowa do carycy Katarzyny.)

 

Po przegranej stolica nie podniosła się, rokowania trwały krótko – Rosjanie zostali wpuszczeni do miasta. Powstanie upadło, czego bezpośrednią i najważniejszą konsekwencją był trzeci i ostateczny rozbiór Polski, który położył kres jej państwowości na ponad 120 lat.

 

Powstanie Kościuszkowskie nie powstrzymało upadku państwa, ale zapoczątkowało tradycję walki o niepodległość, było pierwszym zrywem niepodległościowym w historii kraju, pierwszym, który zjednoczył cały naród. Tadeusz Kościuszko zaś był tym wodzem, któremu udało się poprowadzić Polaków do powstania, bez względu na przynależność społeczną. Obrona stolicy przed zaborcami stanowiła istotny element insurekcji (obok armii regularnej znaczną rolę odegrał lud warszawski). Do tego wydarzenia będą nawiązywać wszystkie ruchy niepodległościowe czasów późniejszych, kontynuując tradycję walki o wolność narodu. Rzeź Pragi zaś zapisała się na trwałe w historii miasta i stanowiła jeden z symboli znaczenia stolicy i roli w historii Polski.

 

 

Msza Święta w intencji ofiar Rzezi Pragi zostanie odprawiona w Katedrze Warszawsko-Praskiej św. Floriana, 04 listopada 2003 roku o godzinie 18.00. Następnie będzie miał miejsce przemarsz na mogiłę Powstańców (pod Krzyż przy cerkwi św. Marii Magdaleny) i uroczyste złożenie kwiatów.

 

Przyjdź i pomódl się razem z nami ...

Joomla templates by a4joomla