19 czerwca rozpoczął się w Kościele Rok Kapłański. Z tej okazji Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej przygotował dla świeckich specjalny List do Ciebie o kapłaństwie. Zachęcamy do przeczytania i promocji Listu w swoich parafiach. List w formacie pdf znajduje się w zakładce "DO POBRANIA".

Pasterze Bożej Owczarni

W Wielki Czwartek, podczas Mszy Krzyżma w homilii padły
słowa: „Kapłaństwo - wydarzenie zbawcze, które trwa.”1
To najkrótsze, najgłębsze i najprostsze określenie istoty tego, czym w Bożym zamyśle jest powołanie i posługa kapłańska.

Bóg prosi człowieka o największy dar: jego samego; o jego osobę,
o jego życie, o jego osobistą historię. A kiedy człowiek w swej wolności zawierza się Bogu – On wkracza w historię kolejnych ludzkich pokoleń, by dzieło zbawcze nadal dokonywało się „tu i teraz”, by ogarniało osoby i wydarzenia, czas i przestrzeń.

W osobie wyświęconego kapłana Bóg jest obecny: realnie, rzeczywiście, prawdziwie, niejako za zasłoną jego osobowości, charakteru, całego jego człowieczeństwa.

To wszystko, co do momentu święceń było czymś, co go określa i wyróżnia jako człowieka,
od tej chwili staje się także swoistym „pasem transmisyjnym” Bożej łaski. Wszystko, co ludzkie, Bóg pragnie w nim wykorzystać by… zbawiać świat. Właśnie tak, choć wydaje się to brzmieć górnolotnie, niezwykle czy nieprawdopodobnie. Chrystus dokonał dzieła zbawienia, ale musi się ono nieustannie aktualizować – właśnie poprzez posługę kapłańską.

Współczesny świat żyje tak, jakby Bóg nie istniał; jakby nie miał wpływu na naszą codzienność; jakby człowiek nie potrzebował Jego łaski. A przecież to w Nim żyjemy, poruszamy się
i jesteśmy…. Gdyby odpowiedź Boga była proporcjonalna do naszego zamknięcia, zwątpienia, odrzucenia – właściwie Panu Bogu, paradoksalnie, nie pozostawałoby nic innego, jak … niezwłocznie zrealizować wizję Apokalipsy. Jeśli możemy cieszyć się każdym kolejnym dniem – to dlatego, że łaska Boża podtrzymuje świat w istnieniu niejako wbrew nam, wbrew naszemu postępowaniu, ale zgodnie z Bożą obietnicą, Bożą wiernością tej miłości, jaką świat umiłował.
Łaska zbawienia, odkupienia, Boża życzliwość, którą w każdej Mszy Świętej kapłani codziennie rozlewają nad światem, chociaż świat tego ani pragnie, ani o to prosi – oto, co nas podtrzymuje w istnieniu. Kilkaset tysięcy Mszy Świętych każdego dnia – oto racja naszego istnienia, z której nawet nie zdajemy sobie sprawy. Wydaje się nam, że światu potrzeba banków, analityków, prognostyków… Może. Z pewnością jednak potrzeba mu kapłanów, bo jedynie przez ich posługę łaska dotyka bezpośrednio każdego człowieka i całego świata.
A to, co dokonuje się w cieniu konfesjonału?
Od czasów Adama i Ewy każdy człowiek znajduje się w polu oddziaływania swego śmiertelnego wroga: szatana. Ile udaje mu się w życiu każdego z nas osiągnąć - dobrze wiemy, jeśli tylko zechcemy stanąć w prawdzie i spojrzeć na siebie w świetle Bożych przykazań. I aby te bastiony, te szatańskie przyczółki w ludzkim sercu się nie powiększały – Chrystus pragnie pochylić się nad każdym, kto uznaje swoją bezsilność, bezradność wobec zakusów szatana.
Każda spowiedź odbiera szatanowi jego zdobycz, leczy zadane grzechem rany, przywraca nadzieję. Ale by z szatanem panoszącym się
w ludzkim sercu walczyć skutecznie – potrzeba kapłańskiej mocy rozgrzeszania. Potrzeba ust, które nadal będą każdego dnia wypowiadać nad skruszonymi grzesznikami słowa absolucji: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”.
Tu, na ziemi nie otrzymamy cenniejszego daru – cenniejszego od łaski uświęcającej, która otwiera drzwi do skarbca wszystkich innych Bożych łask.
Przed głosem sumienia można próbować uciekać – do czasu… Poczucie zniesmaczenia sobą można zagłuszać na różne sposoby – ale i one wcześniej lub później się wyczerpią. Co pozostanie? Miłosierdzie albo … wieczny „płacz i zgrzytanie zębów”…
Jedynie poprzez kapłańską posługę pojednania człowiek daje Bogu i sobie realną szansę
na przerwanie szatańskiego kręgu eskalacji zła. Oby nie zabrakło tych, którzy w naszym imieniu staną do walki z szatanem, zbrojni orężem łaski i miłosierdzia, w które wyposażył ich sam Chrystus?

Wiara rodzi się ze słuchania… Oby nie zabrakło ust, które będą głosić chwałę Boga i staną na straży godności człowieka. Oby nie zabrakło serc i umysłów, które zapragną i podejmą trud odczytania i przekazania współczesnemu człowiekowi tego, co Bóg pragnie objawiać o Sobie, o człowieku, o świecie….
Jest prawdą, że we wszystkich dziedzinach ich rozwój owocuje coraz większym rozdrobnieniem, zatarciem spójnego obrazu badanej rzeczywistości. Teologia jest od tego w jakiś sposób wolna – Bóg jest Bogiem, człowiek przez Niego stworzony i odkupiony pozostaje takim niezależnie od jakichkolwiek zmiennych - społecznych, politycznych, gospodarczych, kulturowych, od koniunktury, mody, wygody… Muszą być jednak ci, którzy będą stać wiernie na straży tego Bożego depozytu prawdy, porządku zbawienia i łaski.

Sakrament – zewnętrzny znak łaski, która sprawia to, co znak w sobie zawiera. A co oznacza kapłaństwo Chrystusowe? Ileż treści kryją proste słowa obrzędu święceń, dialogi, które toczą się między wyświęcanym diakonem a udzielającym święceń biskupem?

Każdy kandydat do święceń kapłańskich potwierdza wolną wolę, by: „…wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego … jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodem Ducha Świętego…; pilnie i mądrze pełnić posługę słowa, głosząc Ewangelię i wykładając prawdy katolickiej wiary…; na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z tradycją Kościoła…; wypraszać Boże miłosierdzie dla powierzonego ludu, modląc się nieustannie według nakazu Chrystusa…; coraz ściślej jednoczyć się z Chrystusem, Najwyższym Kapłanem, który z samego siebie złożył Ojcu za nas nieskalaną Ofiarę, i razem z Nim poświęcać się Bogu za zbawienie ludzi…” O wypełnienie tych zobowiązań modli się konsekrator i do tej posługi posyła, z nadzieją, że „Bóg, który rozpoczął dobre dzieło, … sam go dokona” a człowiek szczerze otworzy się na otrzymaną łaskę.

Kościół w modlitwie święceń przywołuje zamysł Boży wobec
kapłanów aż po znamienne słowa: „Przyjmij dary ludu świętego, które mają być ofiarowane Bogu. Rozważaj, co będziesz czynić, naśladuj to, czego będziesz dokonywać, i prowadź życie zgodne
z tajemnicą Pańskiego krzyża.”

Dary ludu, co by nimi nie było, bo kapłan to pośrednik, który ma oddawać i przyjmować
w naszym imieniu i dla nas. Ofiarowywać Bogu wszystkie ludzkie radości i troski, problemy i lęki, nadzieje i porażki. Wszystko bowiem może być darem ofiarowanym w prostocie serca Bogu, nawet jeśli w oczach człowieka jest bez wartości – darem o tyle, o ile stanie się okazją do otwarcia na Boga, okazją do skruchy lub wdzięczności, okazją do uznania swojej kruchości, zależności od Boga.
Tym, co się w nas Bogu najbardziej podoba jest nasza prostota, skrucha i wdzięczność – świat nie ceni tych wartości, więc nas na nie nie otworzy, nie uwrażliwi. Kapłan, który uczy człowieka patrzeć na siebie oczyma Ojca Niebieskiego – on może wskazać tę drogę; źródło łaski bijące może szczególnie obficie tam, gdzie byśmy się go najmniej spodziewali. Tak jest Boża pedagogia.
Drogą do Boga może być nawet ludzki grzech, kiedy staje się błogosławioną winą: „…zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!” – te słowa śpiewamy przecież w Exultet, pieśni towarzyszącej intronizacji Paschału w Wigilię Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego.

I jeszcze to, co jest dla człowieka zadaniem najtrudniejszym – choć często nie chce tego przyznać, bagatelizując w ogóle jej znaczenie: modlitwa. Ale modlitwa prawdziwa, głęboka, która - jak za św. Teresą od Dzieciątka Jezus uczy Katechizm Kościoła Katolickiego (2558) – „…. jest … wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości.”
Nasza najczęściej przypomina – niestety – litanię żali, próśb, narzekań, skarg… Rzadko pojawia się w niej wdzięczność. A jeszcze rzadziej – oderwanie od siebie, zamyślenie nad sprawami Bożymi… Każdy, kto zapragnie zanurzyć się w jej głębi decyduje się na duchową przygodę, której bogactwa nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić. Ale jednocześnie to droga, na której człowiek nie poradzi sobie bez doświadczonych przewodników, którzy już przed nami pokonali jej meandry, odkryli drogowskazy, znają cel. Kapłaństwo to wejście samemu i wprowadzanie innych w przestrzeń modlitwy, która może doprowadzić aż do zjednoczenia z Bogiem.

Kościół podarował nam Rok Kapłaństwa, trwający od 19 czerwca 2009 do 19 czerwca 2010 roku. Czas zamyślenia nad Bożym darem, modlitwy za kapłanów i o nowe, święte powołania, czas szczególnej łaski dla kapłanów i nas wszystkich, którzy z ich posługi korzystamy.
Kościół otwiera też skarbiec łask, które wiąże z tym specjalnym czasem. Kapłani mogą zyskać odpust zupełny, ale także my jesteśmy zaproszeni do włączenia się w ten strumień łaski.
Jak informuje dekret Penitencjarii Apostolskiej: Każdy ochrzczony może w tym czasie uzyskać odpust zupełny, jeśli „w skrusze serca” weźmie udział we Mszy św., ofiarując tego dnia modlitwy i dobre uczynki w intencji kapłanów, „aby Pan Jezus kształtował ich według swego Serca”.
Odpust ten związany jest z warunkiem spowiedzi sakramentalnej i modlitwy według intencji Ojca Świętego, a także z konkretnymi datami: dniem otwarcia i zamknięcia Roku Kapłaństwa (19 czerwca 2009 i 2010 r.), 150. rocznicą śmierci św. Jana Vianneya (4 sierpnia 2009 r.), każdym pierwszym czwartkiem miesiąca oraz innymi dniami wyznaczonymi przez poszczególnych ordynariuszy. Odpust zupełny obejmuje także pod zwykłymi warunkami osoby w podeszłym wieku i chore, które nie mogą wyjść z domu, jeśli odmówią we wspomniane wyżej dni modlitwy o uświęcenie kapłanów i ofiarują w tej intencji, przez wstawiennictwo Maryi, Królowej Apostołów, swoje cierpienia. Z kolei odpust cząstkowy można uzyskać, odmawiając pięć razy Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu, bądź inną uznaną modlitwę do Serca Pana Jezusa w intencji uświęcenia kapłanów.

Módlmy się za kapłanów słowami Jana Pawła II, którymi zakończył adhortację apostolską „Pastores dabo Vobis”:

Maryjo,
Matko Jezusa Chrystusa i Matko kapłanów,
przyjmij ten tytuł, którym Cię obdarzamy,
by oddać cześć Twemu macierzyństwu
i wraz z Tobą kontemplować Kapłaństwo
Twego Syna i Twoich synów,
Święta Boża Rodzicielko.
Matko Chrystusa,
Kapłanowi-Mesjaszowi dałaś ludzkie ciało,
by zostało namaszczone Duchem Świętym
dla zbawienia ubogich i skruszonych w sercu
— zachowaj kapłanów
w Twoim Sercu i w Kościele,
Matko Zbawiciela.
Matko wiary,
Ty przyniosłaś do świątyni Syna Człowieczego,
wypełnienie obietnic danych Ojcom
— oddawaj Ojcu, dla Jego chwały,
kapłanów Twego Syna,
Arko Przymierza.
Matko Kościoła,
razem z uczniami
w Wieczerniku modliłaś się
do Ducha Świętego
za Nowy Lud i jego Pasterzy
— uproś dla stanu kapłańskiego
pełnię darów,
Królowo Apostołów.
Matko Jezusa Chrystusa,
byłaś z Nim u początków jego życia i Jego misji,
szukałaś Go wśród tłumów, gdy nauczał,
stałaś przy Nim,
gdy został wywyższony ponad ziemię,
wyniszczony przez jedyną i wieczną ofiarę,
a towarzyszył Ci Jan jako Twój syn
— przygarniaj powołanych,
osłaniaj od początku ich wzrastanie,
wspomagaj w życiu i w posłudze
Twoich synów,
Matko kapłanów.
Amen.

„List do Ciebie” został przygotowany przez Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej iecezji Warszawsko-Praskiej.

 

Joomla templates by a4joomla